irlandia blog

Twój nowy blog

kto?

2 komentarzy

* * *
na ciemność (pustką brudne)
kto postawił tu to pudło zupełnie
jak to miejsce w
Jüdisches Museum w Berlinie
gdzie mnie zamknęli na chwil parę paranoi
nie było ktoś miał komórkę i świecił czy to ten sam
idiota który wypełnił pustką pojęć
oczywistość braku pełni
księżyca też jakoś nie widać od czasu
do czasu mogłabym się dowiedzieć w końcu
(mám jednu ruku dlouhou)
kiedy nastąpi ostateczne rozwiązanie
tego idiotycznego konkursu
na błazna królewskiego co sypia
z królową w tym pudle
na ciemność
– co?
– emność?
* * *

26 listopada 2009r.

przestałam pracować w szkole polskiego. 

obroniłam się. 
byłam w Wiedniu. 
zaczęłam pracować (chociaż „zapierdalać” wydaje mi się tu bardziej na miejscu) w fabryce puszek.
jutro zaczynam studia podyplomowe.

się wzruszam wieczorami słuchając najnowszego Heya.

chodziłam dziś po hali produkcyjnej
obuwia ochronnego brak, przyznaję
i tak mi tam jakoś było…. tak teraz o tym myślę, że tam było jak u mnie


sprzęt gotowy, ale jeszcze cały czas w foliach
paletyzery na paletach
nie ruszone 

trochę mnie już wkurwia ten zastój

doprawdy

* * *
jest tak,
że gdzieś pomiędzy
plackiem ze śliwkami
- tu ja liryczne przeżuwa i mlaszcze –
a kolejnym słowem bzdurnym
- ja wzdycha i omdlewa –
jesieniowatość wypala mnie
jak trawę
na ściernisku
- ja słyszy smętną melodię –

gdy nagle WTEM!

zima
zaskoczy drogowców
- ja śpi, znudzone – 

jak zawsze
* * *

25 września 2009r.

jakoś tak mi się zapomniało nieco o blogu.


matkobosko, to już tyle lat w wirtualnym świecie?
strejndż, weri, weeeeeri strejndż indiiiiiid.


niegdyś ekhibicjonizm na maksa tutaj.
teraz? wieje nudą.
pajęczynami pozarastało.


jakaś praca (chociaż jak długo to jeszcze potrwa, to nie wiem. niby do końca sierpnia. potem: czeski film i nikt nic nie wie). jakaś magisterka do napisania (w dalszym ciągu. a jak!). jakieś imprezy przebierane. jakieś niby coś chwilowe.

gdzie ta moja fraza niegdysiejsza?

gdzie ten polot? 
wzloty moje?
usta twoje?
chybanie.
gdybanie.
wzdychanie?

wieczne niedospanie. 

no i tak właśnie.


Rurku? kto jest odpowiedzialny za czystość tego stołu?

‘the bluest skies you’ve ever seen’

a kiedy już w końcu
niebieskość odgórna
przestanie mnie mamić
i głowę zawracać bzdurnie
(no bo doprawdy!)
a plamy drzew
w krwioobieg wejdą mi
wisiennie i jabłonnie
(a jak!)
to może nareszcie

to będę ja
a nie – jak zawsze -

niemalże my
* * *

24 kwietnia 2009

no bo ile można?

no ja nie wiem. nieco to żenujące jest.

przybyłam do domu na Święta, wcisnęlam guzik pilota tv i oczom moim ukazała się nasza była prezydentowa pokazująca jakiemuś facetowi, jak się prasuje koszule. jakby wiocha.

samopoczucie dziś fatalne, nie wiem, dlaczego właściwie.

przed snem atak nostalgii i chwila płaczu.

esz, jak durna, to ma teraz.

ale idzie ku lepszemu. musi.

a co u Was?

No to co, że z Nataszą Urbańską

‚Rozbaw mnie’

Rozbaw mnie kochany

Rozbierz mnie kochany

Rozbaw mnie kochany, rozczul mnie

Skusisz mnie kochany, rzucisz mnie

Rozwiedź się a potem rozbierz mnie

Uwiedź mnie a potem rozmyj się

Rozbaw mnie kochany,
rozbaw mnie kochany

Rozbierz mnie

Rozbaw mnie kochany, rozbaw mnie kochany

Rozbierz mnie

Rozbaw mnie kochany, rozczul mnie

Skusisz mnie kochany, rzucisz mnie

Rozwiedź się a potem rozbierz mnie

Uwiedź mnie a potem rozmyj się

Rozbaw mnie kochany, rozbaw mnie kochany

Rozbierz mnie

Rozbaw mnie kochany, rozbaw mnie kochany

Rozbierz mnie

Rozbaw mnie kochany, rozczul mnie

Skusisz mnie kochany, rzucisz mnie

Rozwiedź się a potem rozbierz mnie

Uwiedź mnie a potem rozmyj się

lepiej jest nieco. raz góra, raz dół, c’est ma vie

no ale, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni, nieprawdaż?

a może

1 komentarz

W. napisała mi tak: „może on mial na celu zeby pokazać Ci ze taka prawdziwa milosc istnieje”

i być może będzie to bardzo piękna pointa do całej tej historii

bo epilogu zdecydowanie nie będzie

ma ktoś super glue?

ja sobie to chyba robię celowo
bo normalny człowiek się tak nie zachowuje.

no ale co. in music we trust

różnie jest, nie? (jakbyście nie wiedzieli sami)

staram się nie zwariować i zwykle nieźle mi idzie. najgorsze jest zasypianie, kiedy człowieka (czyli mnie) dopadają przemyslenia różne, które to spychał był w czeluści nałgłębsze w ciągu dnia.

staram się nie być sama. nie umiem być sama tak właściwie (czy są jakieś kursy na nie wariowanie, jak człowiek siedzi sam chociaż kilka godzin?)

it ain’t no normal

i tak właściwie, to ratuje mnie ostatnio ta pani, której obsesyjnie słucham od dni kilku. BARDZO GŁOŚNO jej słucham oczywiście (żeby ani chwili ciszy, żeby zagłuszyć, żeby…)

półtora tygodnia, a potem się zobaczy. pewnie znowu się rozsypię w drobne chujki, a potem pozaklejam ubytki plasteliną. i tak do usranej śmierci pewnie, tak? w mordę jeża…


  • RSS